• PL
  • EN
  • DE
×

Wyszukaj w serwisie

Karate uczy spokoju

Krystian.jpeg

„Karate uczy spokoju”

Rozmowa z Krystianem Karczem, uczniem ZSS nr 1 w Krapkowicach, Mistrzem Europy w karate.

Ostatnio odniosłeś znaczące sukcesy sportowe.  Opowiedz o nich.

Krystian Karcz:  Byliśmy na Mistrzostwach Europy Karate w Szwajcarii, w Dawos. Zdobyliśmy 6 złotych medali,  3 srebrne i 2  brązowe. Ja startowałem jeszcze w przedziale wiekowym – dzieci, czyli osób do 17. roku życia. Zdobyłem medale we wszystkich kolorach. Złoto w semi-kontact, srebro w light–contact , natomiast brąz –w układach otwartych. To były piękne momenty w moim życiu sportowym. Niesamowite miejsce, ludzie i sukcesy. Bardzo przyjemny moment. Szczególnie, że konkurencja była duża.

Gratulacje! Wyjaśnij jednak niezorientowanym w temacie – czym różni się semi – contact od light-contact?.

KK: W semi –contact, gdy dotkniemy zawodnika – walka zostaje zatrzymana i przyznaje się punkt.W light – contact – nie przerywa się jej. Ale jedna i druga wersja, to jest walka.

A sama nazwa – KARATE – ma jakieś  konkretne znaczenie?

KK: Tak, tłumaczy się to słowo jako : drogę pustych rąk.

Od kiedy i dlaczego właśnie karate zagościło w Twoim życiu na dobre?

KK: Od pierwszej klasy.  Inspiracja była dosyć standardowa -  filmy z Bruce’em Lee. Dzięki temu trafiłem do klubu karate ENSO.

Jak często trenujesz?

KK: Zwykle cztery razy w tygodniu. Przed zawodami pięć a nawet sześć razy. Po dwie godziny. Uświadomiłem sobie, że to już 9 lat minęło…

Kiedy wziąłeś udział w pierwszych zawodach?

KK: Pierwsze zawody odbywały się wewnątrz klubu. W zawodach zewnętrznych po raz pierwszy wziąłem udział dwa lata temu. Tak wiec – siedem lat solidnie przygotowywałem się do tego momentu.

Co jest wyjątkowe w tym sporcie, że tyle lat z zapałem trenujesz?

KK: Przede wszystkim – walka. Ale po latach widzę, że z tej dyscypliny można się naprawdę wiele nauczyć, co przydaje się w życiu codziennym. Widzę, że potrafię, w porównaniu do moich znajomych, do wielu spraw, wydarzeń,  podejść ze spokojem.

To na pewno pomaga, ale nie zaprzeczysz, że treningi są wyczerpujące.

KK:  Nie zawsze. Czasem faktycznie – ostro ćwiczymy, ale innym razem przygotowujemy układy. Raz ćwiczymy kondycję, a innym razem  walczymy. Na pewno nie jest nudno. A zmęczenie może być całkiem przyjemnym uczuciem. Naprawdę!

Czy jesteś  sprawniejszy od kolegów w Twoim wieku po tylu latach ćwiczeń?

KK:  Na pewno nikt nie jest w stanie kopnąć tak wysoko jak ja ( śmiech – Krystian ma 190cm – przypis red.). Poza tym widzę, że ogólnie jestem bardziej wytrzymały fizycznie.

Co sprawia Ci największą satysfakcję?

KK:  Oczywiście, że przede wszystkim medale. Ale oprócz tego – tak po prostu – satysfakcja, że ciągle się rozwijam i widzę, że jestem lepszy z roku na rok. To motywuje bardzo.

Kto jest autorytetem dla Ciebie?

KK: Oczywiście trener.  Pomimo tego, że jest nas dużo, trener widzi i wie, jakie ćwiczenia są nam najbardziej potrzebne. Co musimy poprawić, nad czym popracować. Jest dla mnie mistrzem, wzorem.

Patrząc na walki karate-w filmach albo na żywo – zwracamy uwagę na ukłony zawodników. Wytłumacz, jakie znaczenie mają te gesty?

KK: To nie tylko w czasie oficjalnych walk kłaniamy się, również na treningach. To jest tradycja wywodząca się z Japonii. Wyrażamy w ten sposób  szacunek dla przeciwnika. Poza tym na początku treningu jest zawsze cały rytuał, swego rodzaju medytacja. Musimy, jak to mówi  nasz trener, zostawić wszystko, co nas denerwuje, zaprząta nasz umysł, poza salą .  Zwykle taka ceremonia trwa kilka minut. Oddajemy w ten sposób szacunek trenerowi i sobie nawzajem. Również trener oddaje nam szacunek.

 Czy ten sport wpływa znacząco na Twój charakter, sposób bycia?

KK: Tak. Ostatnio było to bardzo widoczne dla mnie. Przed egzaminami wielu kolegów chodziło podenerwowanych, stresowali się, a byłem spokojny…  Wiem, ze gdy się człowiek denerwuje, to – czy to w walce, czy w różnych sytuacjach życiowych – nie jesteśmy w stanie racjonalnie myśleć. Przeszkadzamy sami sobie.  Spokój – to jest najlepsza rzecz.

Czy zdarzyło Ci się, ze ktoś Cię prowokował albo zaatakował i wykorzystałeś swoje umiejętności, by się bronić?

KK: Nie zdarzyło mi się to. Ale mamy prawo wykorzystać chwyty, by się bronić, jednak przede wszystkim musimy starać się, by uniknąć konfrontacji. Oczywiście,  mógłbym, ale nie lubię i nie chcę tego wykorzystać. Uczymy się tego, że karate to sport  a nie okazja, by się popisywać i pokazywać, że jest się „lepszym”.

Co sadzą Twoi koledzy tym hobby?

KK:   Zdarza się, że się dziwią, ze mnie się chce tyle ćwiczyć, trenować. Im by się nie chciało. Mówią, że jest to bez sensu. Czasem pojawiali  się na treningu i wtedy widzieli mnie w akcji.

Jak sobie radzisz porażkami, z krytyką?

KK: Czasem   się zdarzają i porażki i ostre słowa ze strony trenera. Jednak ja wiem, że chodzi o to, bym stawał się lepszy, a nie – żeby mnie zniechęcić i sprowadzić do parteru… Tak więc – przyjmuję je z pokorą i staram się poprawić.

Jakie są twoje plany na przyszłość?  Wiążesz swoją przyszłość z karate?

KK: Zawodową może niekoniecznie, ale na pewno – zostanie to istotnym elementem mojego życia. Lubię też pograć w siatkę. Jestem zupełnie normalnym młodym człowiekiem, wiec lubię spędzać czas ze znajomymi. Teraz jest coraz bardziej przekonany, żeby moja praca była związana z informatyką.

Życząc dobrych wyników egzaminów gimnazjalnych, dziękuję za rozmowę. (CK)

Klub ENSO poszukuje sponsorów wyjazdu na Mistrzostwa Świata karate latem :)

Nad. ZSS nr 1
w Krapkowicach

 

×

Zapisz się do newslettera

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres e-mail Newsletter wysyłany przez Gminę Krapkowice z siedzibą przy ul. 3 Maja 17, 47-303 Krapkowice. Oświadczam, że Zostałem poinformowany, że zgodę mogę wycofać w dowolnym momencie. Zostałam poinformowany, że mam prawo wglądu, poprawiania oraz żądania usunięcia moich danych osobowych w dowolnej chwili (polityka prywatności).